20 czerwca 2013

Wspomnienie.

Postanowiłam napisać, bo od miesiąca tego nie robiłam. Ten drugi miesiąc (już drugi!) wakacji mija mi na wiecznym czekaniu. Czekam na wiele, czekam na wszystko, być albo nie być, na to co przyniesie mi życie.
Wkrótce wyniki matur, chwilę po tym egzaminy wstępne. Czuję się totalnie niepewnie. Teraz mogę tylko czekać. Czekam. Czekam!

PODSUMOWANIE

Naszło mnie na kolejne podsumowanie. Istnieję tu, w tajemniczym internetowym świecie jako Nierealistyczna od 27 stycznia 2010 roku! To już prawie 3 i pół roku!

Żałuję, że resetowałam mojego bloga nierealistyczna.blog.onet.pl chyba nawet dwa razy :( Teraz chciałabym poczytać o tej męce, którą próbowałam wtedy z siebie wyrzucić. Pamiętam tylko, że cholernie bolało. Pamiętam, że to był najgorszy okres w moim dotychczasowym życiu, w którym wszystko się zmieniło o 180 stopni. Pamiętam to Uświadomienie. Nie zapomnę iskrzącej Nadziei. I ten Ból.

To wszystko wygasło. Ale ciągle we mnie jest. Ciągnie się latami, to nigdy nie mija. Nie minie puki nie stanie się Cud. Wtedy wiele razy pisałam o tym Cudzie, na który czekałam. Tak, tak - nadal czekam! Wiem, że to może być zaskakujące, ale ja od lat nieustannie czekam na ten jeden wielki cud!

Hmm, próbuję sobie przypomnieć więcej. Pisałam o beznadziejności życia. Nierealne marzenia były głównym motywem. Pisałam o Bogu, bo wtedy uwierzyłam. Bolało mnie życie, myślałam, że nie udźwignę tego. To Uświadomienie, o którym wspominałam było okropnym ciosem, zobaczyłam zło. Nadzieja, która była wymieniana niemal na każdym kroku, wzmacniała mnie i odbierała chęć do życia zarazem. I wtedy i dziś największym moim problemem są jednak błędy w przeszłości. Wspomnienia na ten temat do dziś wywołują u mnie TAMTE uczucia - cierpienie i lament. Do dzisiaj!

(Właśnie czytam starego bloga.) Pierwszy post na tamtym blogu, tuż po ostatnim resecie to wspomnienie tych właśnie błędów. Opatrzone jest to jednak błahostką, jaką jest próba uczenia się mniej. To lipiec 2011- wakacje. Miałam przygotowywać się do egzaminów. Teraz znów to robię, bo już niedługo czeka mnie ten test.

Pamiętam doskonale ten post:
Co Cię nie zabije, to Cię wzmocni.Po raz kolejny pragnę podsumować ostatnie miesiące, ten czas, który minął od stycznia 2010 roku. Niektórzy już to wiedzą, że był to dla mnie czas niesamowicie trudny, być może najtrudniejszy w moim dotychczasowym życiu. Ten dawny ból był ponad moje siły.
To już przeszłość.Był to też czas najbardziej owocny w moim życiu! Czas dojrzewania emocjonalnego i duchowego. Okres Odrodzenia – najbardziej burzliwego czasu rozwoju.Nie żałuję niczego. Ani sekundy mojego cierpienia, ani dnia mojego istnienia. Dzięki temu co mnie spotkało zyskałam tak wiele, tyle się nauczyłam. Zyskałam nową – trwalszą i potężniejszą – siłę. Poznałam prawdziwą wiarę, zaczęłam dostrzegać Boga, a nadzieja stała się moją matką. I może jestem głupia, ale matkę tą kocham.„Nie porzucaj nadzieje(…)”Jeszcze pamiętam, jak myslałam, że z tego nie wyjdę. A teraz dobrze jest wiedzieć i poznać, że ból też czemuś służy, i że przyczynia się do umocnienia. Prawdą jest, że co cię nie zabije to cię wzmocni. Bez niego byłabym teraz kimś innym, kompletnie różną osobą. Nie wyobrażam sobie tego!Nie umiem pojąć tego, jak moje życie mogło by wyglądać bez tych najcięższych w nim chwil. Coś nie do opisania. To cierpienie stało się czymś najlepszym, co mogło mnie spotkać. Bo to co zyskałam jest prawdziwymskarbem.
Ból nie do zniesienia – (później) szczęściem nie do opisania.
To było wtedy takie prawdziwe. Z biegiem czasu okazało się jednak, że jestem słaba. Tak w ogóle, w życiu! Stałam się słabą osobą. Ludzie nie lubią słabych osób - ja też nie. Dlatego po części dziś nie akceptuję siebie.

Haha! Myślałam, że nauczę się grać na gitarze! Co za naiwność. Dziś gitary mam dwie, a grać na nich nie umiem. Nie mam zapału, ani zdolności manualnych :/. Daje sobie kolejne 5 lat :D. Wtedy wciąż zastanawiałam się nad tym, czego dziś już jestem pewna?! Dziwne :D

Tak, wspomniałam o Hitach na Czasie w Bydgoszczy. To już dwa lata. Trochę się zmieniło. Teraz numerem jeden jest Sunrise Avenue, którego już te dwa lata nie widziałam na moje oczy! Tęsknię.
I jakieś pełne chaosu i głupawkowego szaleństwa sprawozdanie z tego koncertu :D. Tęsknię.

Hahahaha! Z tego to już nie mogę. Jak ja się bałam języka polskiego! Tak pamiętam to jak dziś! Haha to było głupie i bezsensowne, bo babka - wtedy "babsztyl" - jest całkiem spoko, chociaż potrafiła mnie wkurzyć. Ale fakt, to była dopiero druga klasa, wtedy miałam stracha :D. Do niej trzeba było się po prostu przyzwyczaić. Teraz teksty typu "nic nie robisz" nie robiły na mnie najmniejszego wrażenia, jej przeszywający wzrok i kilka jedynek z polskiego również, zresztą nie pozbawiły mnie 4 na koniec trzeciej lasy :D (co świadczy o tym, że babka jest na prawdę spoko!)

Pisałam, że mam jedną jedyną przyjaciółkę. Teraz już nie mam przyjaciół. Czy mi się wydaje, czy moje życie biegnie w coraz gorszym kierunku? Chociaż kumpela pozostała kumpelą. I to pozostało faktem, że się nie rozumiemy i pasje nas nie łączą. Dalej nie wierzę, że mam szansę na prawdziwą przyjaźń. Z czasem, kiedy nic się nie zmienia, trudno jest myśleć inaczej. Na zawsze sama.

Awwww! Wtedy po raz pierwszy przyznałam się, że tak na serio się zauroczyłam :D. Tym człowiekiem jestem zainteresowana do dziś, choć nie wdziałam go od roku i choć mocno mi przeszło. Od tego roku nie stroję choinki na święta. W ogóle ich nie czuję i nic nie robię :/

Tak, coroczna gadka o sylwestrze - jednak taka prawdziwa :). Hehe i te ciągnące się tajemnicze konteksty dotyczące pewnego gościa, który całe szczęście zniknął już z mojego życia. Oby na zawsze!

Wspomnienie osiemnastych urodzin. Faktycznie nic się nie zmieniło. Już mam 19 - jestem stara haha!

O Matko! -.- Jakie miłosne uniesienie -.- Muszę to napisać: żenada :D. Wcale nie jest najprzystojniejszy, a powiem nawet więcej: jest pustakiem.

Byłam wtedy taka pewna studiów. Do głowy by mi nie przyszło, że zawalę matury. Człowiek całe życie haruje, jest najlepszy, wszystko uchodzi mu na sucho, a tu, w najważniejszym momencie...traaach! Dupa. Co ze mną teraz będzie?

Haha ooo nie! "Czekam też na koncert. Jeszcze nie wiem jaki" Chciałam napisać, że już rok czekam, ale nie. Przecież był, był koncert The Rasmus przecież. Ale nie doczekałam się koncertu Sunrise Avenue. Już dwa lata. Jak dobrze pójdzie to może zorganizują w wakacje 2014 roku. Poważnie mówię! To będzie trasa po wydaniu nowej płyty. Także ten rok też zakończy się na marzeniach. Wpadnę w obłęd! :D 
Kolejne wypominanie błędów przeszłości...

Ostatni post o końcu wakacji i o dalszym strachu przed szkołą = samotnością. Haha planowałam wyjechać do Anglii. Fakt, to były całkiem realne plany, ale jak to w życiu bywa zrezygnowałam z nich na rzecz obijania się całe wakacje. Byłam tak szczęśliwa, że to ostatnia klasa, że tylko osiem miesięcy. Zleciało. Dalej cieszę się, że liceum już za mną. Jednak wizja wolności i samodzielności już mną tak nie miota. Ciesze się oczywiście, jednak w ostatnim momencie stałam się bardziej wyrozumiała dla moich rodziców, którzy z tego powodu nie są specjalnie szczęśliwi. Którzy musieli mnie wysłuchiwać, że "w końcu", że "sama", że "nie liczcie na częste odwiedziny" itp. Niech im będzie. Będę ich odwiedzać i dzwonić :D

Koniec.
Trochę się zmieniło, dużo wcale. Reszta jest już rzeczą znaną.