14 grudnia 2014
7 czerwca 2014
depresyjna
Niech będzie! Muszę coś napisać z tego względu, że ostatni post był zbyt samobójczy. Rozważania na dziś? Urodziłam się po to by cierpieć na depresję. Powinnam to wiedzieć od początku. Jako dziecko byłam bardzo wrażliwa. Silna, ale wrażliwa na piękno świata. I nigdy nie lubiłam ludzi. Taka już jestem, zawsze będę - depresyjna.
20 marca 2014
Życie, życie, życie. Życie płynie. Płynie sobie szybko i całkiem przyjemnie. Mija szósty miesiąc mojego studiowania biologii. Szybko. Zastraszająco szybko. Wcale mi to nie przeszkadza. Byle do czerwca.
To, że postanowiłam napisać musi budzić podejrzenia. A jakżeby inaczej. To wystarczający dowód na to, że coś się przydarzyło. Po miesiącach zwykłego życia z dnia na dzień wydarzyła się przerwa w moim niemyśleniu o największej porażce życiowej. Naprawdę nie wiem dlaczego naszło mnie na wspomnienia. Szkoda, za późno.
Uświadomiłam sobie, iż kilka miesięcy temu przez moją głowę nie mogły przecisnąć się pewne sprawy. Chociażby takie jak samobójstwo. Powiedzieć: popełnię samobójstwo? A nigdy w życiu! Pomyśleć o tym? A skąd, przenigdy! Toż to grzech i strach przed Bogiem, przed samym sobą! Głupota i strach. Ach ten strach!
Ile się rzeczy w życiu zmienia. Tak, tak. Dążę do tego, że myśli samobójcze miewam codziennie. Kilka razy dziennie, od dłuższego czasu. To stało się chlebem powszednim. Nie ma strachu, przed nikim. Za grosz strachu. Jest pragnienie. Silna potrzeba nieistnienia. Tak bez emocji. Nie ma już we mnie tamtych emocji. Żadnych emocji. Jest świadomy wybór. ŚWIADOMY WYBÓR? To niesamowite. Takie wrażenie, że wiesz, że nie możesz żyć. Nie umiesz, bo świat nie jest ci pisany. I czasem już nie czujesz smutku czy żalu. Po prostu rozumiesz. Wiesz. I na tę myśli ogarnia cię spokój, że wiesz już co masz robić. I duma, że odgadłeś swoje najzwyklejsze marzenie. Ulgę, że to wcale nie jest straszne. To nic takiego.
Towarzyszy temu niepokój. Brak możliwości. Bo gdyby były - byłoby już po wszystkim. Na przykład gdybym miała broń - kulka w łeb, proste. Ale nie mam. Co więc wybrać, kiedy najlepsze wyjście nie jest możliwe. Pociąg? Prochy? Pociąg wydaje się lepszy. Większa szansa, że się uda. Większy spokój ducha. Takie to rozważania można snuć.
Takie to są problemy: nastawić się na ten pociąg. Trudne. Kulka jest wyjściem łatwym. Natomiast inne metody wymagają już prawdziwej desperacji i odwagi. Ale jak!? Ja przecież tak bez emocji...
Jestem w kropce. Czekam na swoją kolej. Na swój czas lub na swoją szansę. A w tym czasie żyję i się śmieję. Czemu? Bo trzeba udawać głupca, aby móc przetrwać na tak okrutnym świecie. Ja muszę.
To je życie, tego nie ogarniesz.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)