Jeeej udało mi się zalogować PO DWÓCH LATACH!
Tak, to już dwa lata minęły od ostatniego posta. Tak bez przyczyny przypomniał mi się ten blog. Hmm. To w sumie dziwne, że bez przyczyny. Zazwyczaj sprowadzał mnie tu ból.
Dwa lata temu kolejny raz pisałam o swojej beznadziejnej sytuacji, o depresji, samotności. Na sto procent miało się nic nie zmienić. ALE...chyba troszkę się zmieniło. Może szału nie ma, ale się zmieniło. Dowodem może być to, że tym razem piszę tu będąc w całkiem dobrym nastroju.
Szerzej opisując...od ponad roku czuję się prawie ZDROWA :) Prawie, bo jestem świadoma, że może być to tylko złudzenie. Depresja to choroba, która łatwo powraca. Nie wiem co będzie za rok. Może znów odechce mi się żyć. Tak, pamiętam jak chciałam umrzeć. Lecz dziś znowu boję się śmierci. To chyba dobrze.
Jakby ktoś czytał tego bloga to zastanawiałby się, co się takiego stało w ciągu tych dwóch lat? :) Jak to często ponoć bywa wszystko zmieniła jedna OSOBA. Niektórzy pewnie mogliby się tego spodziewać. Przecież to oczywiste, że znajdzie faceta to się jej zachce żyć. Tak czy inaczej znalazła się osoba, która mnie...podleczyła. Która przywraca mi nadzieję i napawa mnie malutkim optymizmem i pewnością siebie. Mówi jaka jestem piękna, niezwykła, boska... I chociaż czasem myślę, że po prostu mnie akceptuje (tylko czy aż akceptuje?). Jestem wdzięczna za tę akceptację. Zaczęłam też wierzyć, że i inni mogą mnie zaakceptować.
Niestety (a może stety ;>) nie żaden to chłopak, ani mężczyzna mojego życia :) W pewien sposób jest mi jednak bliski. Myślę, że się lubimy. Że nie tylko seks. Spędzamy razem miło czas i oboje czerpiemy z tego korzyści. Ja ponoć też go "leczę" :) Znam go od półtora roku, regularnie choć rzadko widujemy się od roku. A niech to trwa, jeśli ma mi pomagać! :))))
Jakby ktoś czytał tego bloga (tak znowu to piszę)...to mógłby nie dowierzać, że naprawdę mój stan się polepszył, że coś takiego się zdarza. Ja sama nigdy nie wierzyłam, że to się stanie. KIEDYKOLWIEK. Niestety wiem, że nie wszystkim jest to dane. Nie wiem nawet czy ten stan jest trwały. Zobaczymy :)
Pewnie napiszę jak wszystko szlag trafi. A tfuuu! Wypluć ;>