Za jakiś miesiąc i dwa tygodnie wakacje! Jaahuuuu! Potem maturka i wolność następnie! Co za wspaniałe uczucie. Naukę czas zacząć :D. Ostatnio miałam dość przygnębiony nastrój, ale po co się dołować, skoro już niedługo czekają mnie tak piękne dni? No nie ma po co, więc odpuściłam. Byle się do matury przygotować.
W mojej głowie już szykują się różne plany. Chociaż jeszcze daleko, w myślach mam nowe mieszkanko, tylko dla mnie! Nowe otoczenie, nowi nieznani ludzie - nowa ja! Życie studenckie, przereklamowane zapewne jak cały ten świat.
Szczerze jednak, im bliżej do tego wszystkiego, tym mniej zwracam na to uwagę. Bardziej skupiam się na teraźniejszości. Wydaje mi się to dziwnym. Być może w podświadomości jest już zakodowane, że to nie ucieknie i należy już tylko czekać na to cierpliwie. O tak!
Co do matury, to chwyciła już wszystkich "schizka". Mamy małe problemy z nauczycielami. Choć to raczej oni mają problem ze sobą. Nie rozumiemy, jak nauczyciel może się obrazić dwa miesiące przed maturą!? Katuje nas obojętnością, bylejakością, brakiem dobrego wykładu materiału, kartkówkami i jedynkami. I szczerze mówiąc - to nas nie motywuje, a wprost przeciwnie - każdy ma zlewkę i nie uczy się już wcale (z j. polskiego!). Zła taktyka, oj zła.
Z matematyki również ciska się w nas kartkówkami, ale w taki sposób, który na nas działa korzystnie (w pewnym sensie, nie licząc jedynek z tych oto kartkówek). No, ciężko jest, ale brawo, brawo! Przynajmniej jeśli chodzi o mnie - nauczyłam się!
No to czekamy.