To zaskakujące jak życie potrafi obrócić nasze plany w pył. Tyle planowałam, planowałam od lat. Moja przyszłość będzie kompletnie inna, niż jak to sobie wyobrażałam, jak pragnęłam. Nigdy nie przypuszczałam, że rzeczywistość może się tak znacznie różnić od planów! Drastycznie, można powiedzieć. Żaden punkt nie jest taki sam. W głowie mi się nie mieści, jak to wszystko się potoczyło.
To okropne nie mieć kontroli nad swoim życiem. Tak właśnie się czuję. Nie jestem już dzieckiem, podejmuję własne decyzje. Niestety tak wiele jeszcze zależy od reszty świata - od otoczenia, innych ludzi. Kim musimy być, aby zapanować nad własnym losem?
Kimś ważnym z pewnością, z posadą, pieniędzmi. Kimś dojrzałym, kto ma już prawo czymś władać.
Życie się toczy. Inną drogą niż wybrałam, a jednak ciesze się, że po prostu biegnie dalej. I nie stoi w miejscu, trując mi psychiki. Coś zadrżało, osunęło się i ruszyło. Czy zmierza w dół, czy górę? Tego nie wiem. Moja planowana przyszłość miała zapewnić mi wyżyny. Wyżyny jako miejsce spełnienia życiowego - i tyle. Tego już chyba nie mogę się spodziewać, ale dobrych miejsc jest wiele. Może dotrę do któregoś z nich.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz