Co ja robię? Przypomniałam sobie kilkadziesiąt minut temu Cierpienia młodego Wertera, i mimo, że nie wierzę w takie uczucia moja empatia sprawia, że jestem tak smutna! Co ja robię? Jestem jak ten pieprzony Werter. Tyle, że nie kocham. Wpędzam się w głupie, sztuczne obsesje! Tak mam do tego skłonności.
Ostatnio tylko marzę, śnię, myślę, wymyślam. Błądzę gdzieś, już nie w realnym świecie, ale gdzieś daleko. Sama nie wiem gdzie. Czy to już marzenia, czy chora obsesja, nierealny świat, który i mnie doprowadzi do destrukcji. Sama się w nią wpędzam. Nie mogę przestać, bo tęsknię do niej. Bo nudzi mnie rzeczywistość, moje beznadziejne życie.
Żyję wymyślonym życiem. Jak jakiś "no-life", jak wariatka. Proszę Boga, aby coś z tym zrobił, ale co? Żartuję (chyba), że w przyszłości trafię do szpitala psychiatrycznego, albo popełnię samobójstwo. Mówię przez śmiech, bo nawet nie mam odwagi o tym poważnie myśleć. A co w mojej duszy się kryje tak na prawdę? Może to nie dowcip. Może to ukryte, niepewne, wstydliwe pragnienie, bojące się potępienia.
Krzyknę, uspokoję się. Znów krzyknę. Wystarczy jedna krótka myśl. Sekundowy przebłysk i szaleję przez tę sekundę. Tak krótko, a jednak szaleję. Co się ze mną stanie. Przecież to śmieszne! Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa! Znów te myśli.
Obłęd. Niby tak odległy stan psychiczny, przynależny do wariatów, tak zwanych psycholi. Jednak tak pociągający i uzależniający! Sztuczny twór. Na początku - zabawa? urozmaicanie nudnej chwili? przyzwyczajenie już potem. Czy ja już wpadam w ten wir?
chaos! chaos! chaos!
edit:
A może ja sobie wmawiam, że wpadam w obsesję! I w nią rzeczywiście wpadam, przez to, że okłamuję siebie, że wpadam... -.-
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz