27 grudnia 2012

Utonęłam w marzeniach.

Kolejny miło spędzony dzień. Z okazji świąt postanowiłam nie myśleć o tym, co mnie rani. I całkiem dobrze mi to idzie. Ale mam tak wielką ochotę wpaść w to bagno znowu. Dlaczego? Sama nie wiem. Nie nazwałabym tego chęcią samookaleczenia psychicznego, ale...no właśnie! Ale? Może po porostu nie chcę udawać przed światem i przed samą sobą, że jest lepiej. Bo nie jest. Chwilowo zamknęłam w sobie tę drugą osobę wyjącą z bólu, lecz co z tego, jak za jakiś czas uwolni się mimowolnie. Czy stanie się różnica, jeśli na chwilę ją w sobie uwiężę?

Boże, jak ja tęsknię za tym czego nigdy nie miałam! To niedobre, wiem. Od czasu kiedy jest "lepiej" nieustannie błądzę w myślach, topię się w pragnieniach i ciągle marzę i marzę...
Totalnie zakochałam się w moich marzeniach. Bezpamiętnie i namiętnie.
Marzę już całe dnie. Od rana o nocy. Źle. Boże uwolnij mnie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz