Mam dziś doła. Od pewnego czasu jestem słaba, zmęczona, bez energii. Kompletnie wypompowana, jakby ktoś wyssał ze mnie wszystko co miałam jeszcze jakiś czas temu i co owocowało. Wykończona psychicznie i fizycznie. Nie mam na nic siły, nie mam chęci, nie mam czasu. A to daje porażkę na całej linii.
Nauczyciele zaczęli się mnie czepiać. Trudno się dziwić skoro średnio trzy razy w tygodniu przysypiam! A ze wspaniałych ocen na półrocze (chyba moich najlepszych w liceum), zrobiły się same jedynki i dwóje. A ja nie potrafię wyjaśnić mojej niemocy. Nie wiem co się dzieje. Nic mi nie wychodzi. Oni muszą mnie dobijać. Myślą pewnie, że odpuściłam, nawet dzś się dowiedziałam, że "nic nie robię". A ja wiem, że to nie tak.
Zostały już tylko dwa mniesiące do wakacji. I jeszcze kilka dni więcej do matury. Już nic nie zmienię. Zakończę edukację szkolną z najgorszą średnią w życiu, z pretensjami nauczycieli i osobistą porażką. Liczyłan na zupełnie coś innego. Ale chwila - i wszystko się zmieniło. Nie zapanowałam nad tym. Nie przewidziałam tego. Teraz chociaż niewiem jakbym się starała - jest za późno. A i tak starać się nie mogę, bo nie mam na to sił.
Zostały już tylko dwa mniesiące do wakacji. I jeszcze kilka dni więcej do matury. Już nic nie zmienię. Zakończę edukację szkolną z najgorszą średnią w życiu, z pretensjami nauczycieli i osobistą porażką. Liczyłan na zupełnie coś innego. Ale chwila - i wszystko się zmieniło. Nie zapanowałam nad tym. Nie przewidziałam tego. Teraz chociaż niewiem jakbym się starała - jest za późno. A i tak starać się nie mogę, bo nie mam na to sił.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz