Wczoraj nieuchronnie minął ostatni dzień, w którym mogłam powiedzieć o sobie: osiemnastolatka. Przyznam się, że teraz nie zrobiło to na mnie dużego wrażenia. Jednak trzy miesiące temu nie mogłam się z tym pogodzić :D. Wydaje się, że osiemnastka przyjdzie i już nigdy nie pójdzie. Najpierw na nią czekasz, a później nie myślisz co dalej. Nagle uświadamiasz sobie, że to na co czekałeś wkrótce mija, że czas gna, że teraz już nie dorastasz. Że teraz życie będzie oczekiwało od ciebie innego zachowania, decyzji, myślenia. A za parę lat przyjdzie czas, w którym będziesz z niepewnością oglądać swój proces starzenia. Już nie jesteś osiemnastką! A przecież nie zaznałam tego, o czym myślałam, ze zaznam przez ten rok! Nikt nie zaznał, bo pierwszy rok dorosłości jest przereklamowany.
Czy przez ten rok zaszły jakieś zmiany? Jakieś spostrzeżenia? Wydarzenia?
Tak na prawdę w życiu każdego z nas nic konkretnego, co by można było przepisać pełnoletniości nie wydarzyło się. Ja zyskałam jedynie prawo jazdy i możliwość picia alkoholu legalnie. Oprócz tego stan sprzed lat trwa. Brak przyjaźni, samotność, zmienny nastrój, nauka. Totalnie nic.
Kojarzę tylko jeszcze, że byłam na cudownym koncercie The Rasmus. W tym też czasie zrozumiałam, że moja przyjaźń się zakończyła, i że przyjaźni mi brakuje.
Obecnie nie mam marzeń na teraz. Dziwne - skończyły się. Brak mi sił, jestem wykończona szkołą. Ostatnio każdego dnia padam ze zmęczenia i nie jestem wstanie się wyrobić z nauką, obowiązkami. Im mniej czasu do matury - a zatem do następującej po niej mojej upragnionej wolności i swawoli - tym ten czas wydaje się być dłuższym. Tak bardzo nie mogę się doczekać.
Boje się, że moje pragnienie samodzielności sprawi, że stanę się jeszcze bardziej samotna i zamknięta. Przecież wtedy nikt i nic nie zmusza cię do przebywania z jednymi ludźmi (jak szkoła, klasa). Boje się, że będę żałować, tego o czym od dawna marzyłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz