Po studniówce. Tak jak myślałam - nie żałuję. Obejrzałam już trochę zdjęć wstawionych na Facebooka. Tak jak obiecałam skomentowałam je 'puściutkimi' tekstami :D żeby było zabawnie. Jak widać los jest łaskaw i będę mogła to odrobić.
Na początku była złość na mojego szczeniackiego brata, kiedy mama oznajmiła mi, że będę ciocią. Tak, nie wiadomo czy się śmieć czy płakać. Oczywiście zawsze szukam dobrych stron, więc wymyśliłam: może nareszcie brat zmądrzeje, wesele no i...w końcu będę ciocią.
Kiedyś myślałam: jakby to było miło gdybym miała bratanka niewiele młodszego ode mnie. Nie będzie o tyle młodszy, jak sobie marzyłam (chciałam być młodą ciocią :D) - ale zawsze młodszy niż się spodziewałam w rzeczywistości. Licząc mniej więcej - jak będzie nastolatkiem, ja będę trzydziestoparoletnią kobietą. Stara? Nie stara? Powiedzmy, że może być.
Dopiero początek, a ja już rozmyślam o dalekiej przyszłości haha. To zabawne. Nie sądziłam, że to mi się tak spodoba. Byle nie wchodziło mi w drogę. Rodzice mają jeszcze mnie na utrzymaniu, to mnie mają wychowywać. Idę na studia. Mam nadzieję, że pamiętają. Najważniejsze jest jednak to, że mama się pogodziła. Musiałam z nią długo rozmawiać, by pokazać jej dobre strony i pomóc jej we wzięciu tego na większym luzie i bardziej nowocześnie. Tylko ona jak zwykle się okrutnie dąsała, a jak przypuszczałam - reszta rodziny jest zachwycona.
Luźny post, luźna sprawa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz